Od czasu teleologicznego do apokaliptycznego. Peregrynacje Futurum po literaturze dziecięcej i sztuce

Grzegorz Leszczyński
2019 Literatura Ludowa  
OD CZASU TELEOLOGICZNEGO DO APOKALIPTYCZNEGO. PEREGRYNACJE FUTURUM PO LITERATURZE DZIECIĘCEJ I SZTUCE Kategoria, problem, obraz i temat przyszłości mają w sztuce zorientowanej na dziecięcego i nastoletniego odbiorcę szczególne znaczenie. Niedorosły adresat literatury dziewiętnastowiecznej (zarówno hipotetyczny, jak i wirtualny) był niejako "wychylony" ku przyszłości, niedojrzały lub niedorosły, w pewnym sensie więc pozbawiony czegoś, oczekujący na coś. Ta niedojrzałość i niedorosłość za sprawą
more » ... orosłość za sprawą prefiksu "nie" sygnalizowała jakiś brak, niedostatek, które czas i nabywane doświadczenia, a także lektura książek miały systematycznie osłabiać. Dziecko i nastolatek są pod względem kulturowym w trakcie rozwoju, którego pełni nie osiągnęli. Są w drodze. Pielgrzymują do dorosłości jak do miejsca i czasu świętego. Taką postać odbiorcy zdołała ukształtować jedynie kultura opierająca się na opresji ze strony dorosłych. Ponowoczesność neutralizuje to nacechowanie. Najbardziej znamiennym dowodem jest pojawienie się w nomenklaturze bibliotecznej, księgarskiej i wydawniczej pojęcia "Young Adult". Znika przyimek "dla" (w wyrażeniu "literatura dla młodzieży"), charakteryzujący zwrot dorosłego ku niedorosłemu, dojrzałego ku niedojrzałemu. Ten, kto jest młodym dorosłym przestaje być niedorosłym. Niedorosły patrzy na własną przyszłość. Dorosły nie musi, osiągnął pełnię, przynajmniej na tyle, by nie był mu już potrzebny mądrzejszy od niego towarzysz lekturowej podróży, ktoś, kto dla niego pisze, kto go prowadzi, wychowuje, kształtuje, wydaje książkę i ją wypożycza. Osiągnął pełnię -na miarę swych młodych lat ("Young"), na miarę swojego wieku. Nie musi spoglądać w przyszłość, by określić własną tożsamość. Tu i teraz jest ważniejsze niż gdzieś i kiedyś. Podobne zjawisko można dostrzec w ponowoczesnej sztuce dla dziecka: przestała ona projektować rozwój hipotetycznego odbiorcy, stymulować jego zachowania, wpływać na postawę i kształtować wizję życia realizowaną na dalszych etapach rozwoju, zwłaszcza u szczytu tego rozwoju (zasadniczo nie ma utworów mówiących o dziecięcych wyobrażeniach własnej starości). Sztuka przyjęła strategię odmienną, polegającą na swoistym "konserwowaniu" dzieciństwa, utrwalaniu go zamiast ociosywania zgodnego z kulturowym wyobrażeniem procesu dojrzewania jako dynamicznego obrazu indywidualnej ewolucji człowieka, zmierzającej do osiągnięcia cnót dominujących w obowiązującym w danym czasie modelu kultury. Zestawienie utworów dziewiętnastowiecznych z ponowoczesnymi znakomicie uwydatnia tę metamorfozę literatury. Znany wiersz Stanisława Jachowicza Chłopczyk wchodzi sam w siebie oparty jest na przyjętej apriorycznie tezie pedagogicznej, zgodnie z którą byt człowieka dorosłego zależny jest od ukształtowania w dzieciństwie wartości uznawanych za pożądane, od ukształtowanego w dzieciństwie zmysłu moralnego (pojęcie wprowadzone przez filozofów moralności w XVII i XVIII w., m.in. Antony'ego Shaftesbury'ego, Francisa Huthesona, Davide'a Hume'a i Adama Smitha), od stopnia interioryzacji przez dziecko tych cnót, które są właściwe wiekowi dojrzałemu: odpowiedzialności, roztropności i mądrości. I przeciwnie: wszystko, co dziecięce, powinno zostać oddalone, odrzucone, dlatego też jest ośmieszane i umniejszane. Świetną tego egzemplifikacją jest kontrast zabawy, zachowania typowego dla dziecka, i różnej wymagającej wysiłku działalności zmierzającej do przekształcania rzeczywistości, zwłaszcza kształtowania
doi:10.12775/20418 fatcat:oh3qqfaesnbvrebdp53ol7yube