Intensywna podróż: od psychoanalizy do schizoanalizy kina

Agnieszka Kotwasińska
2017 Praktyka Teoretyczna  
Abstrakt: Celem artykułu jest prześledzenie wpływu krytyki psychoanalitycznej doksy, zaprezentowanej w Anty-Edypie przez Gillles'a Deleuze'a i Feliksa Guattariego, na angloamerykańską teorię filmową ostatnich dwóch dekad. W pierwszej części autorka przybliża specyficzny impas teoretyczny, w który wpadło filmoznawstwo, zbyt mocno skupiając się na psychoanalitycznych ścieżkach interpretacyjnych obracających się wokół identyfikacji, relacji widz-ekran oraz przedstawienia. W drugiej części artykułu
more » ... iej części artykułu autorka prezentuje wybrane publikacje wchodzące w kreatywny dialog zarówno z psychoanalizą kina, jak i schizoanalizą oraz przedstawia przykładowe interpretacje dwóch słynnych horrorów: Psychozy oraz Świtu żywych trupów. W obu przypadkach psychoanalityczny komentarz zostaje odsunięty na bok, a na pierwszy plan wysuwa się deleuzjańsko-guattariańska idea pragnienia oraz afektywne doświadczanie filmu. Słowa kluczowe: Anty-Edyp, schizoanaliza, kino, teoria filmu, psychoanaliza, doznanie, horror, Psychoza, zombie, przedstawienie. Praktyka Teoretyczna 3(25)/2017 372 Trudno mówić o Anty-Edypie w odłączeniu od Tysiąca plateau, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że oba tomy Kapitalizmu i schizofrenii Gilles'a Deleuze'a i Féliksa Guattariego więcej dzieli niż łączy. Quasi-schizofreniczne rozszczepienie widać już na poziomie struktury, która w Anty-Edypie wciąż powraca do drzewiastego ukorzenienia i linearnej logiki, a w Tysiącu plateau opiera się na kłączowatej wielości, logice skojarzeń i maszynowych syntezach generowanych przez czytelników i czytelniczki w akcie czytania. Można pokusić się o tezę, że najważniejsze przesunięcie językowe -od schizoanalizy do kłączowatości -którego dokonują Deleuze i Guattari, przechodząc od pierwszego do drugiego tomu swojego magnum opus, unaocznia ruch przejścia od gęsto utkanej i teoretycznie wymagającej krytyki kapitalizmu i psychoanalizy do nieco surrealistycznego połączenia praktycznych narzędzi z quasipoetyckim rozpisaniem się (rozpasaniem?). W Anty-Edypie dwaj autorzy poświęcają bardzo dużo miejsca oczyszczaniu pola myślenia ze stwardniałych naleciałości psychoanalitycznych, natomiast w Tysiącu plateau skupiają się przede wszystkim na tym, jak schizoanalityczna siatka pojęciowa może funkcjonować w praktyce i przekształcać pole społeczne. Ten podział, z pewnością chwiejny, acz nadal użyteczny, pomaga zrozumieć wpływ, jaki Kapitalizm i schizofrenia wywarł na anglojęzyczne filmoznawstwo ostatnich dwóch dekad, ze szczególnym uwzględnieniem zaprezentowanej w Anty-Edypie krytyki doksy psychoanalitycznej. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że zaprezentowana poniżej lista publikacji nie jest z pewnością wyczerpująca. Stanowi ona raczej siłą rzeczy skrócony zapis mojej własnej "intensywnej podróży" prowadzącej od psychoanalitycznych eksploracji anglojęzycznego horroru w publikacjach z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, przez feministyczne reewaluacje freudowskich i lacanowskich narzędzi w latach dziewięćdziesiątych, po współczesne publikacje badające tzw. gatunki niskie i zaakcentowane w nich silnie kwestie ucieleśnienia i upłciowionych przedstawień. Moje własne zmęczenie psychoanalitycznym aparatem teoretycznym odbija się szerokim echem w książkach, których autorzy i autorki, tak jak ja, szukają wytchnienia od czarnej dziury filmowego pragnienia-braku, są znużeni dystansem wobec materialności doświadczenia filmowego i szukają wyjścia z politycznego impasu, za sprawą którego transgresyjne obrazy są zbyt łatwo romantyzowane, a kino głównego nurtu (i kino gatunkowe) jest albo skreślane jako reakcyjne i ogłupiające, albo "przechwytywane" przez aparat kulturoznawczy. Nim jednak przejdę do konkretnych przykładów, warto zapytać, w jakim celu filmoznawcy i filmoznawczynie zaglądają do Anty-Edypa czy Tysiąca plateau, skoro Gilles Deleuze poświęcił kinu aż dwie książki (wydane po polsku w jednym tomie): Kino. 1. Obrazruch, 2. Obraz-czas (2008). Wydawać by się mogło, że te dwa dzieła powinny w zupełności wystarczać jako kanwa deleuzjańskiej teorii kina. Tym bardziej, że Deleuze wprowadza w nich zupełnie świeży język teoretyczny dla mówienia o kinie i nowy aparat pojęciowy, skupiający się wokół Bergsonowskich "koncepcji trwania, ruchu czy postrzegania" (Ples 2011, 375)
doi:10.14746/prt.2017.3.18 fatcat:sh7a6xaywvbebcjqzevp3366fq